OSPO, nowe Stowarzyszenie Producentów Okien organizuje w najbliższy wtorek, swoje pierwsze Spotkanie Branżowe, rozmowa z wiceprezesem OSPO Piotrem Jezierskim.
Kieruje Pan z Ojcem znaną i cenioną firmą okienną, równocześnie angażuje w nowe stowarzyszenie. Jakie jest tło powstania idei stowarzyszenia? Jest już jeden związek, dlaczego nie w jego ramach?
Ostatni mecz w piłkarskiej Lidze Mistrzów był bardzo zacięty, dwie czerwone kartki, kilka goli, niezłe widowisko. Ale na końcu wszyscy piłkarze podali sobie ręce i poklepali po plecach. Mimo, że 15 miunt wcześniej chcieli sobie urwać głowy. Konkurencja i dążenie do zwycięstwa nie powinno zasłaniać fundamentalnych zasad Fair Play i szacunku dla przeciwnika. Ale jak szanować konkurenta, jeśli nigdy nie zamieniło się z nim nawet słowa przy kawie? Nie może być tak, że jedyne spotkania firm okiennych organizują dostawcy materiałów. Nazywanie „starego” Związku, związkiem producentów okien to nadużycie, bo tam producentów okien praktycznie nie ma. To jest związek producentów materiałów do produkcji okien, i jako taki jak najbardziej ma miejsce na rynku. My chcemy kłaść nacisk na „okniarzy”, bo to właśnie oni, a nie producenci materiałów do produkcji kreują rynek.
Ja również od lat mam mieszane uczucia co do struktury tego związku, powiązań biznesowych. Trudno go nazwać transparentnym. Dopiero teraz Janusz Komurkiewicz zaczął to zmieniać…
Rozmawiałem z firmami, które były w związku. Jeżeli ktoś się raz sparzy, to ma obawę, że z OSPO będzie tak samo. Nie dziwi mnie że, na pierwszym spotkaniu OSPO wszyscy patrzyli na siebie „z taką pewną nieśmiałością”. To nie jest to samo, OSPO nie jest prywatną firmą i nikt z nas nie dostaje złotówki za to co robi. Wzbudza to zaufanie, jak i to, że to firmy z marką, a ludzie firmują to własnym nazwiskiem, własnym czasem, własnym zaangażowaniem. Nie chodzi o to, żeby wykazywać przewagę okien Jezierskiego nad oknami Sokółki. Chodzi o to, żeby branża mówiła jednym głosem, żeby była słyszana, żeby wreszcie uświadomić ogółowi, ile dziesiątek tysięcy ludzi pracuje w naszych firmach. Nas nie widać w mediach, bo nie blokujemy dróg, ani nie organizujemy manifestacji pod Sejmem, a mamy – jako branża – swoje interesy, które wreszcie ktoś musi wyartykułować.


Ja również początkowo zobaczyłem w OSPO inteligentny plan PR-owo biznesowy. Jak Pan mówi o integracji branży, to zaskoczony jestem, że jest w tym jednak cel...
Nie wiem, kto miałby PR-owo na tym zyskiwać. Zależy nam na obiektywizmie, nie jesteśmy u nikogo na łańcuszku. Inicjatywa, żeby zorganizować coś branżowego, zrodziła się w kilku miejscach – ja sam byłem na kilku bardzo miłych spotkaniach. Osobiście ubodło mnie, że z takimi inicjatywami wychodziły firmy dostarczające materiały do produkcji okien. Drugi cierń, to były pierwsze reakcje:
„Fajnie, wino jest smaczne, ale my – producenci okien – to nigdy się nie porozumiemy. Nie bo nie”.
Przecież z takim podejściem, to ludzkość dalej siedziałaby przy ognisku w jaskini! Są inne branże, które podobne stowarzyszenia powołały i osiągnęły niebywałe sukcesy. Przepraszam, ale czy producenci okien są głupsi od producentów wentylacji i sobie nie poradzą?
Powiedział Pan o finansowaniu, że jesteście niezależni. Na czym to polega?
Uczymy się od innych stowarzyszeń, które skutecznie działają i nie narzekają na pieniądze. Po pierwsze to Targi, które w ciągu roku, dwóch mogą odnieść sukces. Przede wszystkim mamy jasno określoną grupę docelową, tj. dilerów, architektów i zarządców budynków. Chodzi o to, że na targach regionalnych możemy mieć 100 gości, z których każdy może kupić okna do swojego domu. Z kolei, jeśli na stoisku odwiedzi nas tylko jeden diler, który w roku sprzedaje okna na owe 100 domów, to potencjalny efekt będzie taki sam. Ale jeśli takich dilerów będzie dwóch czy trzech...
Celem dla nas, było także obniżenie kosztów wystawienniczych: Budma to 100 czy 200 tysięcy złotych, a zwrot z inwestycji bardzo wątpliwy. W przypadku naszego spotkania, jedna nowa umowa z dilerem w praktyce zapewnia zwrot kosztów. A dealerów w Polsce mamy dziesiątki tysięcy.
Po drugie architekci i zarządcy budynków. Możemy narzekać na niektóre „wizje” architektoniczne, ale skąd architekci mogą czerpać rzetelną wiedzę na temat ograniczeń i możliwości stolarki okiennej? Denerwują nas SIWZy, w których 100% wagi przykłada się do ceny, ale skąd inwestorzy mają wiedzieć jak lepiej opisać oczekiwany standard okna? OSPO będzie miało gigantyczne zadanie, żeby przekazać praktyczną wiedzę dla tych, którzy tej wiedzy potrzebują w codziennej pracy. Do tej pory nikt systemowo się tym tematem nie zajął.
- Bardzo ciekawie to brzmi, takie targi hurtowe…W każdym większym mieście są już targi regionalne i w promieniu 50 km przyjmują „Kowalskiego”, który buduje sobie dom. Tam się wystawiają nasi dealerzy przy naszym wsparciu. Natomiast nie ma targów dla dealerów. Dla nas Branża to producent OKIEN i jego bezpośredni klienci czyli dealerzy.
Jakie są kryteria dla potencjalnych członków OSPO ?Przyjmujemy firmy, które mogą udokumentować obrót, min 10 milionów złotych w oknach. Opinie o tym, kto ma jakie okna schodzą na plan dalszy, bo nie da się zatrzymać rzeczywistości mówiąc, że to nie „nasza firma” bo produkuje okna za 280 zł. Cena okna jest wynikiem strategii. Jeżeli się rozwijają to widać jest to skuteczne i nie nam dyktować firmom jedynie słuszne rozwiązania marketingowe.
Zależny nam aby coś zrobić dla branży czyli też dla siebie. W Czechach i Niemczech jest program dofinansowania wymiany ciepłych okien. W Polsce nawet nikt się nie zająknął, żeby takie coś powstało. Nałogowo nasz rząd handluje teraz limitami na emisję CO2, są konkretne pieniądze, które muszą być wydane na inwestycje ekologiczne. Ministerstwo gospodarki prędzej czy później będzie musiało wydać jakieś ustawy. Jestem pewny, że dofinansowania do wiatraków i kolektorów słonecznych będą. Gdybym był producentem wiatraków, pewnie by mi się to podobało. Ale jestem producentem okien i bardzo mi zależy, żeby takim dofinansowaniem też było objęte okno. A jeżeli ja, Piotr Jezierski pójdę do Ministerstwa Gospodarki to jestem nikim, a może i nielegalnym lobbystą. Ale jeżeli idzie stowarzyszenie to jest zupełnie inna para kaloszy. Już klasyk wołał „Kupą mości Panowie” no i jak to zwykle bywa u klasyków, miał rację. W jedności siła.
Andrzej Kubicki
Warszawa 21.04.10

Warszawa 21.04.10








