Najnowsze wpisy
Płatności
Podaję cenę..
I znów grzech..
Był sobie rok 2011..
Nieprofesjonalni..
Serwis. Poniżenie czy pomocna dłoń?
Odszkodowanie (?) za opóźnienie
Niekompetentni
Ręce opadają
Chciałbym być dumny.. .
O mnie
finlandia
Dealer stolarki. Zakochany w drewnie, doceniający zalety PCW.
W branży od 1998r.
Moje linki
Archiwum
2010
Kwiecień, Maj, Czerwiec, Lipiec, Sierpień, Wrzesień, Październik, Listopad, Grudzień2011
Styczeń, Luty, Marzec, Czerwiec, Lipiec, Wrzesień, Listopad2012
Styczeń, Luty, KwiecieńPodaję cenę..
Czwartek, 16 lutego 2012
Całkiem niedawno miałem okazję być klientem na usługi budowlane – drobna praca przy remoncie.. Taka trochę większa „fucha” dla dwóch ludzi. Chociaż o tym mogłem się przekonać dopiero po wszystkim.
Oczywiście miałem wybór kilku fachowców – byli w zasięgu telefonu. Małe rozpoznanie cen, ustalenie tej korzystnej (bez targowania się – bo co tu się droczyć o wartość sporo niższą niż u konkurencji).. No tak – nie zaświeciła mi się lampka kontrolna.
Ale ok, zaczęło się ok. Po małych konsultacjach ilości towaru ustaliłem listę zakupów, przywiozłem je (włącznie ze z najdrobniejszymi gwoździami). Robota szła tak sobie (ale co tam – mi się nie spieszyło, a czekanie rekompensowała cena). W połowie dostałem polecenie dalszych zakupów, ostatniego dnia także miało czegoś zabraknąć, więc kurs do sklepu ...a finalnie zostało towaru za ok 20% wartości całych zakupów (coś ok 200-300zł). Nie byłem zadowolony.
Przyszła chwila rozliczenia.. Myślicie że ustalona stawka „za metr” miała jakieś znaczenie? Padła kwota końcowa - większa niemal 4 razy niż by to wynikało z umowy! (ustnej, ale to przecież umowa!) Po raz pierwszy w życiu wściekłem się na taki układ i zrozumiałem Inwestorów, którzy tak nisko cenią wykonawców na budowie.
Znalazłem się w kropce: jak nie zapłacę tyle ile chcą, to wyjdę na drania. Zapłacę – będę frajerem... Nie było dobrego rozwiązania. Zapłaciłem i tak 2,5 raza więcej niż było wcześniej niż było ustalane. Draniem zostałem – bo wykonawca też nie był zadowolony...
A ja.. zawsze staram się podać końcową, ostateczną cenę swojej pracy. Czasem coś się nie da przeliczyć wcześniej (np. jakaś ewentualna bardzo trudna obróbka tynkiem ozdobnym, płytkami lub podobne), ale wtedy zaznaczam, że tego się nie podejmuję, bo nie jestem w stanie podać wcześniej ceny. Ale nawet jeśli już coś zrobię, co nie było wcześniej określone – to nie mam zwyczaju żądać od Klienta jakiś dopłat extra.
Po co ja to wszystko piszę? Bo chcę Wam powiedzieć, że jeśli postępujecie wobec swoich Klientów, ta jak to wyżej opisałem, to nie mamy o czym mówić. Jak tak można? To najzwyklejsze świństwo i nie mówcie mi, że frajerów trzeba kroić. Gardzę taką postawą.

