Stolarbud działa na polskim rynku branży stolarki otworowej od 1963 roku, wykorzystując charakter i właściwości wspaniałego surowca jakim jest drewno. Z właścicielem firmy, Mirosławem Niedobą, rozmawiała redaktor Karolina Truszkowska.
Spójrzmy w przeszłość. Stolarbud działa na polskim rynku od 1963 roku. Jakie były początki i w jaki sposób firma ewoluowała od tamtego okresu?
Firma powstała w 1963 roku, ja przejąłem ją dopiero w 1993 roku. Na początku był to zwykły zakład stolarski o powierzchni 48 metrów kwadratowych. W tej chwili działamy na 1400 metrach kwadratowych, zatem nasza ewolucja od tamtego okresu jest znaczna. Nazwę również ja wprowadziłem, powstała ze słów stolarka budowlana. Na dzień dzisiejszy łącznie z ekipami montażowymi firma zatrudnia 22 osoby.
Czym firma się zajmowała się na początku i czy coś się zmieniło w tej kwestii?
Firma na początku swojej działalności zajmowała się usługami stolarskimi. Robiliśmy wykończenia, boazerie, schody, różne rzeczy. Z biegiem lat postanowiłem zająć się tylko i wyłącznie oknami. Wcześniej też robiliśmy okna, ale były to tylko tzw. okna skrzynkowe. Potem nastąpiła rewolucja technologiczna. Od 1996 roku zaniechałem wszelkich innych usług. Postanowiliśmy wejść w okna jednoramowe i od tego czasu tylko i wyłącznie robimy stolarkę zewnętrzną, czyli okna, drzwi i ogrody zimowe.
Z Państwa strony internetowej wynika, że w ofercie firmy znajdują się nie tylko okna, drzwi i ogrody zimowe, ale również bramy garażowe, rolety i markizy.
Staramy się mieć jak najbogatszy asortyment, by móc kompleksowo obsłużyć klienta. Głównym profilem działalności są okna drewniane. Następnie drzwi i ogrody zimowe – i na tym bazujemy. Reszta produktów tzn. bramy garażowe i inne elementy osłonowe, to oferta handlowa. Od przeszło ośmiu lat współpracujemy z firmą Krispol – renomowanym producentem bram oraz z firmą Portos, która dostarcza nam wysokiej jakości rolety. Jestem bardzo zadowolony z tej kooperacji – wszystko jest dopięte na ostatni guzik, jeżeli chodzi o terminy dostaw, transport, całą logistykę, o jakości produktów nie wspominając.
Jaki jest obszar działania firmy? Działacie lokalnie czy sięgacie nieco dalej?
Działamy w tej chwili w całej Europie. Mamy odbiorców na Słowacji, w Czechach, Austrii, Włoszech, Anglii, Holandii, w mniejszym stopniu w Danii i Norwegii. Do naszych zagranicznych klientów trafiamy przede wszystkim poprzez stronę internetową, natomiast jeżeli chodzi o rynek lokalny to zazwyczaj działamy z polecenia.
Jak sobie Państwo radzą w dobie globalnego kryzysu? Jak się Pan ustosunkowuje do tego wszystkiego?
Jak Pani pójdzie do hipermarketów, to zobaczy Pani czy ten kryzys jest, czy go nie ma. Radzimy sobie, nie narzekam. W przetrwaniu tego zeszłorocznego okresu pomogła nam sprzedaż eksportowa. Rynek polski dosyć poważnie się załamał. Jakby nie patrzeć, polskie ceny są konkurencyjne dla tych zagranicznych. Na dzień dzisiejszy ludzie patrzą przede wszystkim na cenę. Nie zawsze do końca interesuje ich jakość. Ja stawiam tylko i wyłącznie na jakość wyrobu, jakość obsługi klienta i terminowość. Lepiej powiedzieć klientowi prawdę odnośnie realnego terminu wykonania danej usługi niż powiedzieć mu, że zrobi się coś w 3-4 tygodnie, a potem przeciągać realizację do 5 czy 6 tygodni. Ja wychodzę z założenia, że zadowolony klient przyciągnie jednego lub dwóch innych, a niezadowolony – dziesięciu odpędzi. Także na dobrą markę długo się pracuje, a można ją w bardzo szybkim tempie stracić. Może takie podejście uchroniło moją firmę przed kryzysem…?
Czy planują Państwo jakieś ciekawe inwestycje?
W planach mamy rozbudowę i remont niektórych hal oraz zakup maszyn. Obecnie pracujemy m.in. na maszynach gorzowskiej firmy Gomad, z których jesteśmy bardzo zadowoleni, niemniej jesteśmy w tej chwili w trakcie rozmów z dostawcami obrabiarek. Mamy zamiar trzymać się tego toru, który obraliśmy i szukać nowych rynków zbytu.
Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć Państwu powodzenia na tym polu.
Spójrzmy w przeszłość. Stolarbud działa na polskim rynku od 1963 roku. Jakie były początki i w jaki sposób firma ewoluowała od tamtego okresu?
Firma powstała w 1963 roku, ja przejąłem ją dopiero w 1993 roku. Na początku był to zwykły zakład stolarski o powierzchni 48 metrów kwadratowych. W tej chwili działamy na 1400 metrach kwadratowych, zatem nasza ewolucja od tamtego okresu jest znaczna. Nazwę również ja wprowadziłem, powstała ze słów stolarka budowlana. Na dzień dzisiejszy łącznie z ekipami montażowymi firma zatrudnia 22 osoby.
Czym firma się zajmowała się na początku i czy coś się zmieniło w tej kwestii?
Firma na początku swojej działalności zajmowała się usługami stolarskimi. Robiliśmy wykończenia, boazerie, schody, różne rzeczy. Z biegiem lat postanowiłem zająć się tylko i wyłącznie oknami. Wcześniej też robiliśmy okna, ale były to tylko tzw. okna skrzynkowe. Potem nastąpiła rewolucja technologiczna. Od 1996 roku zaniechałem wszelkich innych usług. Postanowiliśmy wejść w okna jednoramowe i od tego czasu tylko i wyłącznie robimy stolarkę zewnętrzną, czyli okna, drzwi i ogrody zimowe.
Z Państwa strony internetowej wynika, że w ofercie firmy znajdują się nie tylko okna, drzwi i ogrody zimowe, ale również bramy garażowe, rolety i markizy.
Staramy się mieć jak najbogatszy asortyment, by móc kompleksowo obsłużyć klienta. Głównym profilem działalności są okna drewniane. Następnie drzwi i ogrody zimowe – i na tym bazujemy. Reszta produktów tzn. bramy garażowe i inne elementy osłonowe, to oferta handlowa. Od przeszło ośmiu lat współpracujemy z firmą Krispol – renomowanym producentem bram oraz z firmą Portos, która dostarcza nam wysokiej jakości rolety. Jestem bardzo zadowolony z tej kooperacji – wszystko jest dopięte na ostatni guzik, jeżeli chodzi o terminy dostaw, transport, całą logistykę, o jakości produktów nie wspominając.
Jaki jest obszar działania firmy? Działacie lokalnie czy sięgacie nieco dalej?
Działamy w tej chwili w całej Europie. Mamy odbiorców na Słowacji, w Czechach, Austrii, Włoszech, Anglii, Holandii, w mniejszym stopniu w Danii i Norwegii. Do naszych zagranicznych klientów trafiamy przede wszystkim poprzez stronę internetową, natomiast jeżeli chodzi o rynek lokalny to zazwyczaj działamy z polecenia.
Jak sobie Państwo radzą w dobie globalnego kryzysu? Jak się Pan ustosunkowuje do tego wszystkiego?
Jak Pani pójdzie do hipermarketów, to zobaczy Pani czy ten kryzys jest, czy go nie ma. Radzimy sobie, nie narzekam. W przetrwaniu tego zeszłorocznego okresu pomogła nam sprzedaż eksportowa. Rynek polski dosyć poważnie się załamał. Jakby nie patrzeć, polskie ceny są konkurencyjne dla tych zagranicznych. Na dzień dzisiejszy ludzie patrzą przede wszystkim na cenę. Nie zawsze do końca interesuje ich jakość. Ja stawiam tylko i wyłącznie na jakość wyrobu, jakość obsługi klienta i terminowość. Lepiej powiedzieć klientowi prawdę odnośnie realnego terminu wykonania danej usługi niż powiedzieć mu, że zrobi się coś w 3-4 tygodnie, a potem przeciągać realizację do 5 czy 6 tygodni. Ja wychodzę z założenia, że zadowolony klient przyciągnie jednego lub dwóch innych, a niezadowolony – dziesięciu odpędzi. Także na dobrą markę długo się pracuje, a można ją w bardzo szybkim tempie stracić. Może takie podejście uchroniło moją firmę przed kryzysem…?
Czy planują Państwo jakieś ciekawe inwestycje?
W planach mamy rozbudowę i remont niektórych hal oraz zakup maszyn. Obecnie pracujemy m.in. na maszynach gorzowskiej firmy Gomad, z których jesteśmy bardzo zadowoleni, niemniej jesteśmy w tej chwili w trakcie rozmów z dostawcami obrabiarek. Mamy zamiar trzymać się tego toru, który obraliśmy i szukać nowych rynków zbytu.
Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć Państwu powodzenia na tym polu.
Red. Karolina Truszkowska
oknonet.pl
oknonet.pl















