”Wszyscy nie możemy iść tą samą drogą, bo się zadepczemy”. - Jarosław Regulewski, właściciel firmy Dobre Okna z Dąbrowy Górniczej.
Minęło już 6 lat od momentu, kiedy powstały Dobre Okna. Dzisiaj firma jest już znana jako producent wysokiej jakości ślusarki aluminiowej i stolarki stalowej profilowej. Jest Pan największym producentem stolarki stalowej profilowej w regionie górnośląskim. Jakie były początki związane z powstaniem firmy?
Kończąc pracę zawodową w Montostalu w Dąbrowie Górniczej, gdzie przez długie lata byłem dyrektorem handlowym, ostatnią rzeczą o jakiej myślałem w tym momencie była produkcja. Chciałem się zająć tylko handlem wykorzystując już wtedy moje dziewięcioletnie doświadczenie w tej branży. Toteż przejąłem skład fabryczny okien Pomorskiej Fabryki Okien ze Słupska. Następnie zaczęli się zwracać do mnie moi byli dealerzy z Montostalu nie tylko z zapotrzebowaniem na stolarkę tworzywową, ale i na ślusarkę aluminiową. Szybko zrozumiałem, że nie mogę iść tą samą drogą co inni, bo zrobi się zbyt duży tłok. I tak podjąłem decyzję o uruchomieniu produkcji ślusarki aluminiowej, a w kilka miesięcy później stolarki stalowej profilowej bazując na polskim i szwajcarskim systemodawcy. Jednocześnie uruchomiłem proces certyfikacji wyrobów w tych systemach i zostałem wpisany do Aprobaty Technicznej.
Na profilową stolarkę stalową jest dzisiaj ogromny popyt. Czy Pana decyzja wejścia w ten segment produkcji była przypadkowa, czy raczej przemyślana?
Oczywiście była to decyzja przemyślana, wynikała ze sporych już na ten moment potrzeb sygnalizowanych przez rynek. Główne zainteresowanie tymi produktami sygnalizowały wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie mieszkaniowe oraz inwestorzy instytucjonalni z segmentu przemysłowo-handlowego. Obecnie dla przykładu jestem w trakcie realizacji dostawy ślusarki aluminiowej i stolarki stalowej profilowej do jednej z największych spółdzielń mieszkaniowych na Śląsku. Kontrakt ten opiewa na milion złotych. Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe są obecnie w trakcie remontów swoich zasobów mieszkaniowych. Są coraz lepiej zarządzane, toteż tempo inwestycji z ich strony przyspiesza. Ja tę lukę spostrzegłem jako jeden z pierwszych i dzięki temu już dzisiaj udało mi się na tyle rozwinąć tę produkcję i sprzedaż, że muszę myśleć o kolejnych inwestycjach.
Wobec tego jak wyglądają plany na przyszłość?
Na jesieni ubiegłego roku zakupiłem pod produkcję aluminium i stali obiekt, który obecnie jest modernizowany. Hala zajmuje powierzchnię jednego tysiąca metrów kwadratowych. Już w drodze są nowe maszyny produkcyjne, które pozwolą mi na znaczne skrócenie terminów realizacji zamówień, wzrośnie również wydajność i obniżą się koszty produkcji. Najdalej za dwa miesiące uzyskamy z Instytutu Techniki Budowlanej z Warszawy certyfikaty na dwa systemy przeciwpożarowe: ślusarkę aluminiową profilową i stolarkę stalową profilową. Będziemy mogli zaoferować ślusarkę i stolarkę w klasie do EI 60.
A co pan sądzi o konkurencyjnej stolarce stalowej z Chin?
Nic. Nie sądzę bowiem, żeby dla klienta wymagającego, który chce dokonać zakupu i o nim zapomnieć, a więc dla takiego klienta, dla którego liczy się jakość, oferta „mojej konkurencji” z Chin była poważna. Cena to nie wszystko - przekonało się o tym wielu inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. Nic też nie słyszałem o certyfikacji tych wyrobów, wobec tego one dla mnie nie istnieją. Nie mam bowiem możliwości porównania ich parametrów technicznych w stosunku do mojej oferty.
Jak pan ocenia perspektywy polskiego rynku budowlanego i naszej branży w perspektywie najbliższych 5 lat?
Jeśli chodzi o segment, w którym ja działam, to oceniam je bardzo optymistycznie, o czym może świadczyć wymieniony przeze mnie wzrost i co się z tym wiąże dokonane inwestycje. Będąc już przygotowany pod względem powiększonych zdolności produkcyjnych oraz dokonanej certyfikacji spoglądam w przyszłość bardziej spokojnie i z dużym optymizmem. Rynek budowlany będzie wzrastał, zarówno jeśli chodzi o klientów instytucjonalnych, jak i indywidualnych. W mojej fabryce mam już zapewniony portfel zamówień na pierwszy kwartał 2008 roku, co dla mnie jest świetną prognozą na przyszły rok. Warto zatem było inwestować, bo prognozy się sprawdzają. Zwiększone inwestycje pozwolą mi w 2008 roku na obsługę nawet największych zamówień.






