O Gealanie w ostatnim czasie mówi się przy okazji nowej technologii o nazwie STV (szklenie statyczne na sucho). Aktualnie doszedł też temat wycofania się firmy Eko-Okna z produkcji na ich systemie. Oba tematy poruszyliśmy podczas rozmowy z Panem Maciej Borowczykiem, Dyrektorem Handlowym GEALAN Polska.
Karolina Cetera: Wydaje się, że branża nie potrafi jednoznacznie ocenić lat 2009 i 2010. Jedni mówią, że jest kryzys, a drudzy są bardzo zadowoleni z sytuacji, jaka Panuje na rynku. Jak to wygląda w firmie Gealan?
Maciej Borowczyk: Ciężko powiedzieć jednoznacznie jaki był rok 2009 w branży, bo różne firmy podają różne dane. To zależy również od tego, czy dane podaje się w euro czy w złotówkach, oraz czy dane obejmują sprzedaż tylko w Polsce czy również eksport w tym do spółek powiązanych. My koncentrujemy się głownie na sprzedaży krajowej i mieliśmy w złotówkach wzrost, natomiast licząc w euro – niewielki spadek sprzedaży. W 2010 roku mamy szansę na wzrost w euro, czyli w tej wartości bardziej miarodajnej, bo wszyscy w branży sprzedają w cenach w euro. Jest tego kilka powodów. Nasi najwięksi partnerzy korzystają coraz częściej z naszej oferty przeznaczonej na eksport a obejmuje ona w tej chwili 31 tysięcy asortymentu!
K.C.: Wasz dotychczasowy, największy odbiorca, firma Eko-Okna, zmienił dostawcę. W jaki sposób chcecie Państwo zapełnić tę lukę i uzyskać wzrost sprzedaży?
M.B.: Pomysł jest dość prosty. Pracujemy i wspieramy naszych aktualnych klientów, którzy mogą i mają moce produkcyjne aby produkować okna na systemach Gealan. Takich klientów jest rzeczywiście wielu.
Oczywiście jeżeli chodzi o nowych klientów, to możemy im zaproponować bardzo ciekawe warunki współpracy. Prowadzimy już szereg zaawansowanych rozmów, więc myślę, że jest to tylko kwestią czasu, kiedy przyniesie to efekty. Raz przechodziliśmy już taki okres, kiedy utraciliśmy dużego partnera, jakim była firma Okna Rąbień. Nie odczuliśmy wtedy spadku sprzedaży, więc i teraz powinno być podobnie. Bardzo ciężko pracujemy nad tym, żeby wspierać naszych partnerów i być atrakcyjnymi dla ponad 30 nowych kontrahentów pozyskanych w tym roku jak chociażby Termoplast czy Domel Łomża.
Naszymi głównymi atutami, w rozmowach z firmami, które rozważają współprace z nami, są elastyczność, jeżeli chodzi o logistykę, i nasza szeroka oferta. Mamy produkty, które nas wyróżniają, jak na przykład akryl. Mamy bardzo ciekawe produkty skierowane na eksport. Polska staje się powoli liderem w produkcji okien PVC w Europie. W tej chwili jest w ścisłej czołówce, zaraz obok Niemiec i Francji, ale nasz krajowy rynek jest dużo mniejszy, więc szacuje się, że 20-30%, niektórzy twierdzą, że nawet ca. 40%, stanowić będzie w przyszłym roku eksport.
K.C.: Firmy szukają źródeł przychodu poprzez eksport…
M.B.: Tak, zauważyłem. Zrobiłem krótkie studium na obrotach naszych partnerów. Zauważyłem, że z 20 największych naszych firm, niektóre zrobiły wzrost, niektóre spadek. Ale, co ważne, 90% tych firm, które zrobiły wzrost, zwiększyło o 50% swój udział w eksporcie. Jeżeli mieli 10% eksportu, to w tym roku mają już 20%. Myślę, że jest tu pewna prawidłowość i nasza oferta wspaniale się w tę prawidłowość wpasowuje, bo mamy produkty, które można sprzedawać praktycznie na wszystkich rynkach europejskich. I to już się dzieje. Mamy też specyficzne produkty, które są dostępne od strony logistycznej i cenowej. Nie jest tajemnicą, że pewne rynki są hermetyczne i niektóre firmy, nie tylko w branży PCV, chronią rynki utrudniając dostępu do charakterystycznych rozwiązań z zewnątrz. Przykładem może być Beneluks, gdzie nie wszystkie firmy chętnie i łatwo dostarczają systemy, które są potrzebne do sprzedaży na tym terenie. U nas, na szczęście, tego problemu nie ma.
K.C.: Niedawno wprowadziliście nowość – technikę szklenia statycznego na sucho… (przeczytaj artykuł)
M.B.: Ta nowość ukazała się na targach w Norymberdze i zaczyna się przekładać na praktyczne rynkowe zastosowania. To nowa technika szklenia na sucho, w której tak naprawdę dajemy klientom proste i oszczędne rozwiązanie, nie wymagające zmian w fabryce. Nie ma potrzeby przestawiania kolejności linii, nie ma konieczności kupowania drogich maszyn czy prowadzenia szkoleń. Produkcję prowadzi się w normalny sposób. Profil przez nas dostarczany, jest z już nałożoną w przyldze skrzydła specjalną taśmą - producent okien więc nie musi już nakładać kleju. Cała odpowiedzialność spoczywa na systemodawcy, my odpowiadamy za to rozwiązanie. Dajemy kompletne rozwiązanie, które jest proste i – przy obecnych szalejących cenach stali – w wielu rozwiązaniach tańsze. W Polsce jest to chyba najważniejszy argument. W eksporcie liczą się natomiast też inne argumenty: lepszy współczynnik UF, który może być niższy nawet o 0.2. Takie okno, które ma przyklejoną szybę, jest oknem o wyższym stopniu antywłamaniowości, lepiej tłumi hałas i ładniej wygląda. Bardzo ważną zaletą tego systemu jest to, że dzięki niemu można przyspieszyć produkcję nawet o 20%. Jest to bardzo ważny argument dla dużych producentów, którzy walczą o każdą minutę i o każdy grosz w swojej produkcji.
K.C.: Jak wyglądała Pana kariera zawodowa? Jak znalazł się Pan w Gealanie?
M.B.: Zaczynałem karierę w branży chemicznej w Łodzi, bo tam mieszkam i stamtąd pochodzę. Potem była przygoda z branżą motoryzacyjną w dużej firmie, która dystrybuowała części zamienne do samochodów. Moje zainteresowania też się z tą branżą pokrywały. Potem przyszedł czas na poważne zajęcia i trafiłem do grupy Boryszew, gdzie zacząłem od szefa regionu, a skończyłem na szefie dywizji budowlanej, która produkowała produkty z tworzyw sztucznych. Byłem m.in. autorem takiego pomysłu, żeby w firmie chemicznej Boryszew wdrożyć produkcję drzwi. Zakupiliśmy dość ciekawą technologię produkcji drzwi i niedługo potem mogliśmy chwalić się trzecim miejscem w Polsce w tej gałęzi produkcji. Praktycznie 10 lat tam pracowałem, i był to czas, który bardzo mile wspominam. Wyniosłem bardzo wiele doświadczeń pracując w tak dużej grupie kapitałowej. Pamiętam, jak mówiłem, że w tej firmie można się zawodowo wyhasać. Od połowy 2008 roku jestem w Gealanie na stanowisku dyrektora handlowego. Bardzo wiele się tu nauczyłem. Panują tu zupełnie inne standardy pracy: bardzo sterylne, uporządkowane. Na pewno jest to o wiele trudniejsza branża. Nie wiem, czy znalazłoby się w Polsce trudniejszą.
K.C.: Wspominał Pan o zainteresowaniach motoryzacyjnych…
M.B.: Tak, zainteresowania motoryzacyjne, to przede wszystkim wielka pasja do Formuły 1, i od jakiegoś czasu również MotoCross, czyli motocykle terenowe. Co do Formuły 1 to mam trochę rodzinne uwarunkowania, bo zbieżność nazwisk jednego z komentatorów transmisji z wyścigów F1 nie jest przypadkowa ;).
O! Z lekką zazdrością dziękuję bardzo za rozmowę:)
Karolina Cetera: Wydaje się, że branża nie potrafi jednoznacznie ocenić lat 2009 i 2010. Jedni mówią, że jest kryzys, a drudzy są bardzo zadowoleni z sytuacji, jaka Panuje na rynku. Jak to wygląda w firmie Gealan?
Maciej Borowczyk: Ciężko powiedzieć jednoznacznie jaki był rok 2009 w branży, bo różne firmy podają różne dane. To zależy również od tego, czy dane podaje się w euro czy w złotówkach, oraz czy dane obejmują sprzedaż tylko w Polsce czy również eksport w tym do spółek powiązanych. My koncentrujemy się głownie na sprzedaży krajowej i mieliśmy w złotówkach wzrost, natomiast licząc w euro – niewielki spadek sprzedaży. W 2010 roku mamy szansę na wzrost w euro, czyli w tej wartości bardziej miarodajnej, bo wszyscy w branży sprzedają w cenach w euro. Jest tego kilka powodów. Nasi najwięksi partnerzy korzystają coraz częściej z naszej oferty przeznaczonej na eksport a obejmuje ona w tej chwili 31 tysięcy asortymentu!
K.C.: Wasz dotychczasowy, największy odbiorca, firma Eko-Okna, zmienił dostawcę. W jaki sposób chcecie Państwo zapełnić tę lukę i uzyskać wzrost sprzedaży?
M.B.: Pomysł jest dość prosty. Pracujemy i wspieramy naszych aktualnych klientów, którzy mogą i mają moce produkcyjne aby produkować okna na systemach Gealan. Takich klientów jest rzeczywiście wielu.
Oczywiście jeżeli chodzi o nowych klientów, to możemy im zaproponować bardzo ciekawe warunki współpracy. Prowadzimy już szereg zaawansowanych rozmów, więc myślę, że jest to tylko kwestią czasu, kiedy przyniesie to efekty. Raz przechodziliśmy już taki okres, kiedy utraciliśmy dużego partnera, jakim była firma Okna Rąbień. Nie odczuliśmy wtedy spadku sprzedaży, więc i teraz powinno być podobnie. Bardzo ciężko pracujemy nad tym, żeby wspierać naszych partnerów i być atrakcyjnymi dla ponad 30 nowych kontrahentów pozyskanych w tym roku jak chociażby Termoplast czy Domel Łomża.
Naszymi głównymi atutami, w rozmowach z firmami, które rozważają współprace z nami, są elastyczność, jeżeli chodzi o logistykę, i nasza szeroka oferta. Mamy produkty, które nas wyróżniają, jak na przykład akryl. Mamy bardzo ciekawe produkty skierowane na eksport. Polska staje się powoli liderem w produkcji okien PVC w Europie. W tej chwili jest w ścisłej czołówce, zaraz obok Niemiec i Francji, ale nasz krajowy rynek jest dużo mniejszy, więc szacuje się, że 20-30%, niektórzy twierdzą, że nawet ca. 40%, stanowić będzie w przyszłym roku eksport.
K.C.: Firmy szukają źródeł przychodu poprzez eksport…
M.B.: Tak, zauważyłem. Zrobiłem krótkie studium na obrotach naszych partnerów. Zauważyłem, że z 20 największych naszych firm, niektóre zrobiły wzrost, niektóre spadek. Ale, co ważne, 90% tych firm, które zrobiły wzrost, zwiększyło o 50% swój udział w eksporcie. Jeżeli mieli 10% eksportu, to w tym roku mają już 20%. Myślę, że jest tu pewna prawidłowość i nasza oferta wspaniale się w tę prawidłowość wpasowuje, bo mamy produkty, które można sprzedawać praktycznie na wszystkich rynkach europejskich. I to już się dzieje. Mamy też specyficzne produkty, które są dostępne od strony logistycznej i cenowej. Nie jest tajemnicą, że pewne rynki są hermetyczne i niektóre firmy, nie tylko w branży PCV, chronią rynki utrudniając dostępu do charakterystycznych rozwiązań z zewnątrz. Przykładem może być Beneluks, gdzie nie wszystkie firmy chętnie i łatwo dostarczają systemy, które są potrzebne do sprzedaży na tym terenie. U nas, na szczęście, tego problemu nie ma.
K.C.: Niedawno wprowadziliście nowość – technikę szklenia statycznego na sucho… (przeczytaj artykuł)
M.B.: Ta nowość ukazała się na targach w Norymberdze i zaczyna się przekładać na praktyczne rynkowe zastosowania. To nowa technika szklenia na sucho, w której tak naprawdę dajemy klientom proste i oszczędne rozwiązanie, nie wymagające zmian w fabryce. Nie ma potrzeby przestawiania kolejności linii, nie ma konieczności kupowania drogich maszyn czy prowadzenia szkoleń. Produkcję prowadzi się w normalny sposób. Profil przez nas dostarczany, jest z już nałożoną w przyldze skrzydła specjalną taśmą - producent okien więc nie musi już nakładać kleju. Cała odpowiedzialność spoczywa na systemodawcy, my odpowiadamy za to rozwiązanie. Dajemy kompletne rozwiązanie, które jest proste i – przy obecnych szalejących cenach stali – w wielu rozwiązaniach tańsze. W Polsce jest to chyba najważniejszy argument. W eksporcie liczą się natomiast też inne argumenty: lepszy współczynnik UF, który może być niższy nawet o 0.2. Takie okno, które ma przyklejoną szybę, jest oknem o wyższym stopniu antywłamaniowości, lepiej tłumi hałas i ładniej wygląda. Bardzo ważną zaletą tego systemu jest to, że dzięki niemu można przyspieszyć produkcję nawet o 20%. Jest to bardzo ważny argument dla dużych producentów, którzy walczą o każdą minutę i o każdy grosz w swojej produkcji.
K.C.: Jak wyglądała Pana kariera zawodowa? Jak znalazł się Pan w Gealanie?
M.B.: Zaczynałem karierę w branży chemicznej w Łodzi, bo tam mieszkam i stamtąd pochodzę. Potem była przygoda z branżą motoryzacyjną w dużej firmie, która dystrybuowała części zamienne do samochodów. Moje zainteresowania też się z tą branżą pokrywały. Potem przyszedł czas na poważne zajęcia i trafiłem do grupy Boryszew, gdzie zacząłem od szefa regionu, a skończyłem na szefie dywizji budowlanej, która produkowała produkty z tworzyw sztucznych. Byłem m.in. autorem takiego pomysłu, żeby w firmie chemicznej Boryszew wdrożyć produkcję drzwi. Zakupiliśmy dość ciekawą technologię produkcji drzwi i niedługo potem mogliśmy chwalić się trzecim miejscem w Polsce w tej gałęzi produkcji. Praktycznie 10 lat tam pracowałem, i był to czas, który bardzo mile wspominam. Wyniosłem bardzo wiele doświadczeń pracując w tak dużej grupie kapitałowej. Pamiętam, jak mówiłem, że w tej firmie można się zawodowo wyhasać. Od połowy 2008 roku jestem w Gealanie na stanowisku dyrektora handlowego. Bardzo wiele się tu nauczyłem. Panują tu zupełnie inne standardy pracy: bardzo sterylne, uporządkowane. Na pewno jest to o wiele trudniejsza branża. Nie wiem, czy znalazłoby się w Polsce trudniejszą.
K.C.: Wspominał Pan o zainteresowaniach motoryzacyjnych…
M.B.: Tak, zainteresowania motoryzacyjne, to przede wszystkim wielka pasja do Formuły 1, i od jakiegoś czasu również MotoCross, czyli motocykle terenowe. Co do Formuły 1 to mam trochę rodzinne uwarunkowania, bo zbieżność nazwisk jednego z komentatorów transmisji z wyścigów F1 nie jest przypadkowa ;).
O! Z lekką zazdrością dziękuję bardzo za rozmowę:)
rozmawiała red. Karolina Cetera
oknonet.pl
oknonet.pl







