Bardzo proszę przybliżyć naszym czytelnikom historię firmy Dopler - od czego się to wszystko zaczęło i jakie były poszczególne etapy rozwoju firmy? I skąd się wziął pomysł na nazwę firmy?
Historia firmy rozpoczęła się w roku 1995 od instalacji elektronicznych zabezpieczeń. Na targach katowickich, bardzo istotnych targach na Śląsku, zainteresowałem się zabezpieczeniami mechanicznymi i roletami zewnętrznymi. Od tego momentu zaczęła się przygoda z roletami, oczywiście na początku od ich montażu. W roku 1997 otworzyliśmy własną produkcję rolet i od tego czasu następuje stopniowa ewolucja w firmie: zwiększanie produkcji, wprowadzanie nowego asortymentu. W 2001 roku wprowadziliśmy do produkcji bramy segmentowe. I od tamtej pory rolety i bramy segmentowe to są dwa główne nurty działalności firmy. Oba te produkty są w naszej firmie robione od podstaw. Firma cały czas się rozwija, na dzień dzisiejszy zatrudniając 34. pracowników.
A pomysł na nazwę firmy wziął się od nazwiska pana Dopplera, który zapoczątkował erę ultradźwięków stosowanych w systemach elektronicznych zabezpieczeń, wykrywających przeszkody, obecność i ruch. Ja troszeczkę „przeredagowałem” jego nazwisko, rezygnując z jednego „p”.
A co skłoniło Pana do tego, żeby zająć się szeroko rozumianą techniką osłonową? Co było głównym bodźcem?
Myślę, że wymóg rynku i to, że kiedyś pracowałem w branży elektrycznych zabezpieczeń. Te branże były kiedyś pokrewne, dlatego, że rolety kojarzyły się kiedyś tylko z zabezpieczeniem. Natomiast od paru lat jest to element techniki użytkowej. Powodzenie firm, z którymi współpracowałem w zakresie technik elektronicznych, wzbudziły również moje zainteresowanie systemami roletowymi.
Nie ukrywam, że chciałabym się czegoś dowiedzieć na temat Pańskiej osobistej historii. Jak długo działa Pan w branży i jakim doświadczeniem może się Pan pochwalić?
Moja historia jest związana z branżą, w której działam, a więc to w pewnym zakresie wyczerpuje odpowiedź na to pytanie. Jestem z wykształcenia inżynierem elektronikiem i z branżą mam do czynienia od 1995 roku. Oczywiście to były początki branży w Polsce, nie to co teraz. Moja osobista historia jest bardzo mocno skorelowana z tym, co się dzieje teraz w firmie, którą prowadzę wraz z żoną zajmującą się kwestiami finansowymi, ja natomiast jestem odpowiedzialny za procesy produkcyjne i zagadnienia techniczne. Wydaje mi się, że tworzymy całkiem zgrany duet.
Jakie produkty są wiodące w firmie, które z nich cieszą się największą popularnością wśród odbiorców?
Są to przede wszystkim rolety zewnętrzne i bramy segmentowe. Obecnie dużą popularnością na rynku cieszą się żaluzje fasadowe, których my nie produkujemy. Naszym dostawcą żaluzji fasadowych jest firma SELT z Opola. W sprzedaży produktów naszego „autorstwa” dość duży udział mają bramy segmentowe.
Ostatnimi czasy widać trend odchodzenia od rolet zewnętrznych. Jest to spowodowane czynnikami makroekonomicznymi. Roleta zewnętrzna nie jest produktem pierwszej potrzeby i jest zazwyczaj instalowana w momencie nadwyżek finansowych wśród Klientów. Natomiast brama, to element wymagany w trakcie budowy domu, dlatego w ostatnim czasie, po zawirowaniach na rynkach finansowych, zauważam, że większe zainteresowanie jest tymi produktami, które muszą być zainstalowane bezwzględnie i obligatoryjnie. Ponadto zauważam zjawisko wszechobecnej i wszechogarniającej automatyki – a wszystko z myślą o naszej wygodzie.
Czy mógłby Pan podać firmy, z którymi współpracujecie w zakresie komponentów (automatyki, systemów)?
Naszych kooperantów możemy podzielić na dostawców systemów roletowych i bramowych. Przy dostawcach systemów roletowych jedynym dostawcą jest Aluprof. Przy systemach bramowych głównym dostawcą jest niemiecka firma THYSSEN i holenderska firma FLEXI FORCE poprzez jej krajową filię BRAMTEC. To są główni dostawcy systemów. Poza tym, są dostawcy elektroniki i automatyki – tutaj głównym naszym dostawcą jest Somfy i Nice, jeśli chodzi o automatykę do rolet, oraz firma GFA w zakresie napędów przemysłowych. Oczywiście mamy szereg mniejszych dostawców, ale ja mówię o tych głównych, którzy z nami kooperują od lat i należą do czołówki.
A jak przebiega ta współpraca? Jakby ją Pan ocenił na przestrzeni lat?
Można powiedzieć, że nasza współpraca jest wręcz doskonała. Współpraca z Aluprof nie niesie ze sobą żadnego ryzyka, jeżeli chodzi o ciągłość towarową i warunki finansowe. Korporacje z Somfy i Nice to światowa czołówka, zarówno technologiczna, jak i marketingowa. Z firmą THYSSEN współpracujemy od dwóch lat, więc niedługo, ale z firmami niemieckimi układy handlowe są bardzo transparentne i pewne. Mieliśmy też kontakty z firmami z południa europy, jednak muszę przyznać, że nie do końca odpowiada nam taka mentalność biznesowa. Nie przekłada się ona na nasze realia prowadzenia firmy. Ze wszystkimi firmami, które wymieniłem, współpraca przebiega niemalże bezproblemowo. Jesteśmy od lat partnerami tych firm i myślę, że nie ma żadnych powodów, żeby tę sytuację zmieniać.
Jaki procent Państwa produktów przeznaczony jest na eksport?
Około 10-15 %. Niewiele eksportujemy, a jeżeli już to głównie do Niemiec i Austrii.
W jaki sposób prezentujecie swoje produkty branży i klientom, czyli jak wygląda szeroko pojęty marketing firmy w Waszym wykonaniu?
Prym wiodą oczywiście imprezy wystawiennicze, targi w Katowicach czy w Częstochowie. Nie wymyślamy niczego nowego. Poza tym robimy dość szeroko zakrojone akcje billboardowe, w głównej mierze skupiając się na reklamie outdoor. Ta reklama w naszym przypadku jest bardzo mocno zaawansowana. Nie decydujemy się na reklamy medialne czy też telewizyjne. Działamy w głównej mierze na rynku lokalnym.
Od dwóch lat nie bierzemy udziału w Międzynarodowych Targach Poznańskich z oczywistych względów… Budma powolutku "umiera". O wiele większy oddźwięk i rację bytu mają lokalne targi np.: w Opolu, Kielcach, Częstochowie.
A nie zastanawiał się Pan nad tym, żeby wziąć udział w targach w Norymberdze?
Zastanawiałem się nad tym, ale w kontekście kooperacji z zaprzyjaźnionymi firmami. Myślimy o tym, żeby zorganizować wspólną akcję wystawienniczą. Myślę, że dojdzie to do skutku. Sytuacja makroekonomiczna i pogodowa spowodowała, że rynek jest dość mocno rozchwiany, dlatego wszelkie plany inwestycyjne trzeba odłożyć na przyszłość.
By móc sprostać wymogom rynku, należy mieć w zanadrzu różne innowacyjne nowinki techniczne. Zatem jakim parkiem technologicznym dysponuje firma Dopler?
Firma dysponuje kompletnym parkiem maszynowym do produkcji rolet zewnętrznych i bram segmentowych. Jest to standardowy park maszynowy. Chciałbym dodać, że w roku 2008 oddaliśmy do użytku nową halę o powierzchni 1500 m². Jest to poważna inwestycja – duża powierzchnia magazynowa i produkcyjna, spore moce przerobowe, wystarczające zaplecze biurowe i socjalne.
Na rynku lokalnym jest sporo firm o podobnym zakresie działania – mam tutaj na myśli m.in. firmę, Sunżal, MAG Żaluzje Rolety, Vertex….. Jak ustosunkowujecie się do swojej konkurencji?
Jeżeli jest to konkurencja na rozsądnym poziomie technologicznym, to taka konkurencja ma charakter motywujący. Firmy, które Pani wymieniła, istnieją od lat i mają już ugruntowaną pozycję na rynku. Z takich firm można brać przykład, budując na bazie ich doświadczeń swoje miejsce na rynku. Natomiast toksyczną konkurencją jest wiele firm garażowych jedno- bądź kilkuosobowych bez żadnego zaplecza. To są firmy, których działania mogą przynieść bardzo negatywne skutki dla branży. Jestem jak najbardziej za konkurowaniem z firmami na podobnym poziomie, które dysponują odpowiednią dokumentacją dla wyrobów czy też parkiem maszynowym.
Jak ocenia Pan dotychczasowe osiągnięcia firmy? Jaki był największy sukces w jej działalności?
Bardzo ciężko streścić w jednym zdaniu te wszystkie lata. Najważniejszym osiągnięciem firmy było wybudowanie własnej siedziby, dość dużego obiektu z zapleczem biurowym, magazynowym, produkcyjnym, socjalnym. Uważam to za największy sukces po latach wynajmowanych powierzchni. Kilkanaście lat na rynku bez załamań, sukcesywne zwiększanie zatrudnienia – i myślę – nie najgorsza opinia w branży, to zaliczyłbym do składowych naszego małego sukcesu.
Zewsząd dochodzą słuchy o globalnym kryzysie i chciałam podpytać, jak recesja przekłada się na Waszą formę?
Bezwładność branży i całej gospodarki jest na tyle duża, że doniesienia o kryzysie przychodzą do nas z dużym opóźnieniem i jest on odczuwalny mniej niż na rynkach zachodnich. Problemy przejściowe miały firmy nastawione wyłącznie na eksport. Rynek lokalny jest mniej podatny na zawirowania – naszymi Klientami jest głównie klasa średnia i wyższa, ponieważ nasze produkty nie należą do najtańszych. Oczywiście widzimy delikatne zahamowanie wzrostu, ale jak na razie nie odnotowaliśmy spadku. W pierwszym kwartale odnotowaliśmy wzrosty w granicach błędu statystycznego, ale na szczęście nie ma spadku.
Wspominał Pan o poważnej inwestycji z 2008 roku. Czy planuje Pan coś jeszcze w przyszłości?
Oprócz bieżących inwestycji, takich jak modernizacja parku maszynowego czy transportowego, nie planujemy żadnych inwestycji. Po wybudowaniu nowego obiektu musimy złapać chwilę oddechu. Na dzień dzisiejszy nie ma takiej potrzeby, żebyśmy robili coś nowego.
Czy chciałby Pan coś dodać do swojej wypowiedzi?
Myślę, że wyczerpaliśmy temat. Ogólnie pozytywnie patrzymy w przyszłość. Ciężko pracujemy i idziemy swoją drogą. Staramy się nie zaprzepaścić tego, co udało nam się osiągnąć przez te wszystkie lata.
Oknonet.pl





















