Aluprof plasuje się w pierwszej 10-tce największych przedsiębiorstw branży stolarki budowlanej, blisko pół miliarda obrotu, 700 zatrudnionych i… jeden nowy prezes. Tomasz Grela - człowiek młody, rzutki z 6 letnim doświadczeniem branżowym.
Kim Pan jest i skąd się Pan wziął?
Nie jestem osobą wyciągniętą z kapelusza. W grupie Kęty pracuję już 6 lat. Zaczynałem w firmie Metalplast – Bielsko jako dyrektor operacyjny, później członek zarządu. Do Aluprof przeszedłem ze stanowiska prezesa zarządu Metalplast Stolarka. Znam firmę, ludzi i problemy, znam klientów i całą strukturę sprzedaży.
Jakie zalety doprowadziły Pana do tak znaczącego zadania, miejsca?
Trudno mi się porównać z osobami takimi, jak Pan Szulc czy Kołodziejski, które zbudowały wspaniałe firmy od podstaw. Przy nich jestem uczniem i zawsze będę to podkreślał. Natomiast moją "przewagą" jest „świeże spojrzenie”. Bardzo głęboko poznałem rynek z punktu widzenia największej w kraju firmy systemodawczej jak i z punktu widzenia firmy wykonawczej, która przeszła drogę od drobnego wykonawcy do lidera.
Równocześnie Panu zazdroszczę i współczuję, bo misja bardzo trudna i na dodatek kryzys w pełni...
Szczerze mówiąc czas kryzysu to jest dobry czas dla ludzi z pomysłem. Nie sztuką jest być prezesem w czasach dobrej koniunktury i osiągać dobre efekty niewiele robiąc. Nie uważam oczywiście, że poprzednie lata były dobre dla firm tylko dzięki sprzyjającej koniunkturze, ale obecna stawia większe wyzwania przed ludźmi. Ja zostałem powołany 11 grudnia 2008. Dowiedziałem się o tym 3 godziny wcześniej. Ani nie brałem tego pod uwagę, ani nie myślałem. Jest to kolejny krok w mojej karierze. Poprzedni był dla mnie czymś szczególnym, ponieważ udało mi się stworzyć wyśmienity zespół w Metalplast Stolarka. Jestem z tego dumny, za co przy tej okazji chce bardzo podziękować pracującym tam koleżankom i kolegom.
I jak 3 pierwsze miesiące? Bo niektórzy naprawdę dramatyzują. Niektórzy nie.
Aluprof posiada tak naprawdę 3 nogi, czyli architektoniczne systemy stolarki budowlanej, systemy roletowe i szeroko rozumiany eksport. Po kwartale, spadek eksportu szacuję w granicach 5 – 6%. Nie ukrywam, że największych, dramatycznych spadków rynku spodziewamy się od czerwca. Nie ruszy wiele założonych inwestycji, dobitnym przykładem jest Sky Tower we Wrocławiu, na który Metalplast Stolarka podpisała kontrakt w zeszłym roku. Jak wiele tego typu tematów, został wstrzymany i w czerwcu nie rozpocznie się realizacja. Myślę, że z równoczesnym spadkiem zakupów w Aluprofie, spadną też zakupy w Schueco czy Reynaers.
Chcemy napisać coś na temat tego, dlaczego „poleciał” zarząd. Czym zgrzeszyli?
Twierdzi Pan, że każda zmiana zarządu polega na grzechach?
Mnóstwo ludzi pyta, „co tam oni narozrabiali ”?
W branży, w której wcześniej pracowałem, w ciągu 2 lat w jednej grupie, zmian na szczeblu zarządu odnotowałem 36. Ja jestem bardzo głęboko zaskoczony stabilnością stanowisk na takim wysokim szczeblu w branży stolarki. Zmiany, które się odbywają na stanowiskach zarządu, są rzeczą naturalną w każdej branży, w każdej wielkości firmy. Poprzedni zarząd na pewno zrobił w tej firmie olbrzymi krok do przodu i przyczynił się do jej rozwoju. Ale głównym z powodów, który mówię uczciwie i który potwierdzam, było pewne uzależnienie się od stabilnej sytuacji, stagnacja. Może brak szerszego spojrzenia na to, w którym kierunku ta firma powinna się w dalszym ciągu rozwijać.
To teraz się zmieni?
W całym Aluprofie zatrudnialiśmy w roku poprzednim średnio ponad 700 osób. To jest olbrzymia masa ludzi, która tak naprawdę, jakby się temu dobrze przyjrzeć, nie brała odpowiedzialności za funkcjonowanie tej firmy. Wszystko było uzależnione od decyzji zarządu. To zmienimy. Zarząd jest tylko jednoosobowy, z ograniczonym umysłem i spojrzeniem. Ja mam być tylko motorem, weryfikatorem i nadawać odpowiedni tor. Taka jest moja polityka kadrowa, jeżeli chodzi o motywowanie pracowników. Mam nadzieję, że to wkrótce się przełoży na zmianę wizerunku naszej firmy i na zmianę wizerunku tego, co robimy na rynku przez naszych handlowców, przedstawicieli, całe działania marketingowo – promocyjne, kontakty z klientami, z architektami itd.
Klient powinien to odczuć w postaci lepszej obsługi logistycznej, produkcyjno – handlowej. Będziemy prowadzić politykę agresywną bo z tortu, który się kurczy, chcemy dla siebie zabrać jak najwięcej. Nie satysfakcjonuje nas ten sam udział, który mieliśmy w zeszłym roku, 2 lata temu itd. Wymieniliśmy 4 prezesów spółek zagranicznych, dyrektora handlowego, dyrektora do spraw eksportu. Nastąpiło kilka zmian kadrowych. Biorąc pod uwagę obecny czy zbliżający się kryzys i to, że wszyscy powtarzają oklepane sformułowanie, że pieniądz jest królem, postawiliśmy mocno na tą dewizę i staramy się ograniczać wszelkie zbędne koszty i wydatki.
Nie widzę w Panu lęku jako takiego. Czuć odwagę i nie ma to posmaku arogancji.
Lęk chyba każdy ma w sobie. Obawa jest również w tym, co się robi z zawodowego punktu widzenia. Wydaje mi się, że potrafię sobie z nim doskonale radzić. Co nie znaczy, że nie zdarzają się nieprzespane noce. Kieruję się w moich działaniach tym żebym za rok, dwa, trzy mógł stanąć przed ludźmi, czy przed osobą, która mi zaufała i powiedzieć z czystym sumieniem, że zadanie zostało wykonane.
Jestem ciekaw Waszych pomysłów.
Ja też (śmiech...). Ale mogę zapewnić, że będą nowatorskie w wielu obszarach. Kadra musi nowatorsko podchodzić do swoich obowiązków, nie wspomnę już o marketingu, handel, dział wsparcia technicznego musi pracować nowatorsko. W zasadzie każda komórka z osobna musi mieć swój nowy pomysł, zupełnie odbiegający od tego, co do tej pory tu funkcjonowało. Nie mówię, że to było złe. Są to jakieś podstawy, korzenie. Teraz musimy iść krok naprzód i to musi być w dziale windykacji, finansowym itd. Możemy mieć 100 nowych produktów i nie będziemy potrafili ich sprzedać. Jeżeli za tym nie pójdzie nowatorska umiejętność promowania, sprzedawania plus nowatorskie podejście do zarządzania. Marzy mi się, że moja konkurencja rano się obudzi i będzie się obawiać tego co my znowu wymyśliliśmy. Nie może tak być, że jesteśmy przewidywalni, poukładani, wszyscy wiedzą, czego się po nas spodziewać i każdy tylko podjeżdża i „podgryza nam łydki”, bo wiadomo, w których miejscach jesteśmy słabi.
Znajduje Pan czas na czytanie?
Pewnie. Nie ukrywam, że mam kilku ulubionych autorów jak Waldemar Łysiak, którego czytam namiętnie i wszystkie książki po kolei. Czytam różnego rodzaju książki mniej lub bardziej poważne. Był taki okres, że pochłaniałem wszystko, co się ocierało o fantastykę naukową. To były takie młodzieńcze czasy, bardzo to lubiłem.
Bardzo dziękuję za rozmowę, która, myślę, przybliży czytelnikom osobę zarządzającą jednym z najważniejszych podmiotów w naszej branży. Trzymamy kciuki i chętnie zrelacjonujemy Pana i firmy działania.
Ja również dziękuję.
Kim Pan jest i skąd się Pan wziął?
Nie jestem osobą wyciągniętą z kapelusza. W grupie Kęty pracuję już 6 lat. Zaczynałem w firmie Metalplast – Bielsko jako dyrektor operacyjny, później członek zarządu. Do Aluprof przeszedłem ze stanowiska prezesa zarządu Metalplast Stolarka. Znam firmę, ludzi i problemy, znam klientów i całą strukturę sprzedaży.
Jakie zalety doprowadziły Pana do tak znaczącego zadania, miejsca?
Trudno mi się porównać z osobami takimi, jak Pan Szulc czy Kołodziejski, które zbudowały wspaniałe firmy od podstaw. Przy nich jestem uczniem i zawsze będę to podkreślał. Natomiast moją "przewagą" jest „świeże spojrzenie”. Bardzo głęboko poznałem rynek z punktu widzenia największej w kraju firmy systemodawczej jak i z punktu widzenia firmy wykonawczej, która przeszła drogę od drobnego wykonawcy do lidera.
Równocześnie Panu zazdroszczę i współczuję, bo misja bardzo trudna i na dodatek kryzys w pełni...
Szczerze mówiąc czas kryzysu to jest dobry czas dla ludzi z pomysłem. Nie sztuką jest być prezesem w czasach dobrej koniunktury i osiągać dobre efekty niewiele robiąc. Nie uważam oczywiście, że poprzednie lata były dobre dla firm tylko dzięki sprzyjającej koniunkturze, ale obecna stawia większe wyzwania przed ludźmi. Ja zostałem powołany 11 grudnia 2008. Dowiedziałem się o tym 3 godziny wcześniej. Ani nie brałem tego pod uwagę, ani nie myślałem. Jest to kolejny krok w mojej karierze. Poprzedni był dla mnie czymś szczególnym, ponieważ udało mi się stworzyć wyśmienity zespół w Metalplast Stolarka. Jestem z tego dumny, za co przy tej okazji chce bardzo podziękować pracującym tam koleżankom i kolegom.
I jak 3 pierwsze miesiące? Bo niektórzy naprawdę dramatyzują. Niektórzy nie.
Aluprof posiada tak naprawdę 3 nogi, czyli architektoniczne systemy stolarki budowlanej, systemy roletowe i szeroko rozumiany eksport. Po kwartale, spadek eksportu szacuję w granicach 5 – 6%. Nie ukrywam, że największych, dramatycznych spadków rynku spodziewamy się od czerwca. Nie ruszy wiele założonych inwestycji, dobitnym przykładem jest Sky Tower we Wrocławiu, na który Metalplast Stolarka podpisała kontrakt w zeszłym roku. Jak wiele tego typu tematów, został wstrzymany i w czerwcu nie rozpocznie się realizacja. Myślę, że z równoczesnym spadkiem zakupów w Aluprofie, spadną też zakupy w Schueco czy Reynaers.
Chcemy napisać coś na temat tego, dlaczego „poleciał” zarząd. Czym zgrzeszyli?
Twierdzi Pan, że każda zmiana zarządu polega na grzechach?
Mnóstwo ludzi pyta, „co tam oni narozrabiali ”?
W branży, w której wcześniej pracowałem, w ciągu 2 lat w jednej grupie, zmian na szczeblu zarządu odnotowałem 36. Ja jestem bardzo głęboko zaskoczony stabilnością stanowisk na takim wysokim szczeblu w branży stolarki. Zmiany, które się odbywają na stanowiskach zarządu, są rzeczą naturalną w każdej branży, w każdej wielkości firmy. Poprzedni zarząd na pewno zrobił w tej firmie olbrzymi krok do przodu i przyczynił się do jej rozwoju. Ale głównym z powodów, który mówię uczciwie i który potwierdzam, było pewne uzależnienie się od stabilnej sytuacji, stagnacja. Może brak szerszego spojrzenia na to, w którym kierunku ta firma powinna się w dalszym ciągu rozwijać.
To teraz się zmieni?
W całym Aluprofie zatrudnialiśmy w roku poprzednim średnio ponad 700 osób. To jest olbrzymia masa ludzi, która tak naprawdę, jakby się temu dobrze przyjrzeć, nie brała odpowiedzialności za funkcjonowanie tej firmy. Wszystko było uzależnione od decyzji zarządu. To zmienimy. Zarząd jest tylko jednoosobowy, z ograniczonym umysłem i spojrzeniem. Ja mam być tylko motorem, weryfikatorem i nadawać odpowiedni tor. Taka jest moja polityka kadrowa, jeżeli chodzi o motywowanie pracowników. Mam nadzieję, że to wkrótce się przełoży na zmianę wizerunku naszej firmy i na zmianę wizerunku tego, co robimy na rynku przez naszych handlowców, przedstawicieli, całe działania marketingowo – promocyjne, kontakty z klientami, z architektami itd.
Klient powinien to odczuć w postaci lepszej obsługi logistycznej, produkcyjno – handlowej. Będziemy prowadzić politykę agresywną bo z tortu, który się kurczy, chcemy dla siebie zabrać jak najwięcej. Nie satysfakcjonuje nas ten sam udział, który mieliśmy w zeszłym roku, 2 lata temu itd. Wymieniliśmy 4 prezesów spółek zagranicznych, dyrektora handlowego, dyrektora do spraw eksportu. Nastąpiło kilka zmian kadrowych. Biorąc pod uwagę obecny czy zbliżający się kryzys i to, że wszyscy powtarzają oklepane sformułowanie, że pieniądz jest królem, postawiliśmy mocno na tą dewizę i staramy się ograniczać wszelkie zbędne koszty i wydatki.
Nie widzę w Panu lęku jako takiego. Czuć odwagę i nie ma to posmaku arogancji.
Lęk chyba każdy ma w sobie. Obawa jest również w tym, co się robi z zawodowego punktu widzenia. Wydaje mi się, że potrafię sobie z nim doskonale radzić. Co nie znaczy, że nie zdarzają się nieprzespane noce. Kieruję się w moich działaniach tym żebym za rok, dwa, trzy mógł stanąć przed ludźmi, czy przed osobą, która mi zaufała i powiedzieć z czystym sumieniem, że zadanie zostało wykonane.
Jestem ciekaw Waszych pomysłów.
Ja też (śmiech...). Ale mogę zapewnić, że będą nowatorskie w wielu obszarach. Kadra musi nowatorsko podchodzić do swoich obowiązków, nie wspomnę już o marketingu, handel, dział wsparcia technicznego musi pracować nowatorsko. W zasadzie każda komórka z osobna musi mieć swój nowy pomysł, zupełnie odbiegający od tego, co do tej pory tu funkcjonowało. Nie mówię, że to było złe. Są to jakieś podstawy, korzenie. Teraz musimy iść krok naprzód i to musi być w dziale windykacji, finansowym itd. Możemy mieć 100 nowych produktów i nie będziemy potrafili ich sprzedać. Jeżeli za tym nie pójdzie nowatorska umiejętność promowania, sprzedawania plus nowatorskie podejście do zarządzania. Marzy mi się, że moja konkurencja rano się obudzi i będzie się obawiać tego co my znowu wymyśliliśmy. Nie może tak być, że jesteśmy przewidywalni, poukładani, wszyscy wiedzą, czego się po nas spodziewać i każdy tylko podjeżdża i „podgryza nam łydki”, bo wiadomo, w których miejscach jesteśmy słabi.
Znajduje Pan czas na czytanie?
Pewnie. Nie ukrywam, że mam kilku ulubionych autorów jak Waldemar Łysiak, którego czytam namiętnie i wszystkie książki po kolei. Czytam różnego rodzaju książki mniej lub bardziej poważne. Był taki okres, że pochłaniałem wszystko, co się ocierało o fantastykę naukową. To były takie młodzieńcze czasy, bardzo to lubiłem.
Bardzo dziękuję za rozmowę, która, myślę, przybliży czytelnikom osobę zarządzającą jednym z najważniejszych podmiotów w naszej branży. Trzymamy kciuki i chętnie zrelacjonujemy Pana i firmy działania.
Ja również dziękuję.
rozmawiał red. Andrzej Kubicki
fot. red. Karolina Cetera
fot. red. Karolina Cetera









