Ćwierćwiecze VBH Polska Sp. z o.o. z perspektywy prezesa Andrzeja Wyszogrodzkiego

Zainteresowany? Poproś o ofertę!

Ćwierćwiecze VBH

fot. VBH

Ćwierćwiecze VBH


Ćwierćwiecze VBH Polska Sp. z o.o. z perspektywy prezesa Andrzeja Wyszogrodzkiego

fot. VBH

Ćwierćwiecze VBH Polska Sp. z o.o. z perspektywy prezesa Andrzeja Wyszogrodzkiego

VBH oferuje producentom okien i drzwi pełny asortyment systemowych rozwiązań do produkcji i profesjonalnego montażu okien i drzwi. Obok markowych produktów i systemowych rozwiązań własnej marki greenteQ, obejmuje on między innymi akcesoria do produkcji oraz produkty dla techniki zabezpieczeń. W tym roku przypada jubileusz 25-lecia VBH Polska, z tego powodu zapraszamy do rozmowy z Prezesem VBH Polska, Andrzejem Wyszogrodzkim.


Trudno zostać biznesmenem? Jakie były Pana początki kariery zawodowej?

Stałem się „biznesmenem” już w szkole podstawowej! Miałem przyjaciela, którego ojciec pracował w drukarni i przynosił błyszczące, drukowane na papierze kredowym okładki komiksów, produkowane do krajów zachodnich. Myślę, że mało jest osób, które dzisiaj rozumieją, o czym mówię. Któregoś dnia wpadłem na pomysł, by obłożyć tymi okładkami komiksów podręczniki szkolne. Okazało się, że dzieci w klasie były zachwycone, chciały też mieć takie okładki. Zaczęliśmy więc z kolegą je sprzedawać. Wkrótce zrobiło się w szkole kolorowo. Niestety, ten biznes szybko się skończył, bo dyrektor szkoły zabronił nam tej działalności. 

Czy trudno zostać biznesmenem? Na pewno trzeba mieć szczęście, by znaleźć się w sprzyjających okolicznościach, ale także żyłkę przedsiębiorczości. Zawsze marzyłem, by prowadzić prywatną działalność, ale w czasach, gdy rozpoczynałem karierę zawodową, niewielkie były możliwości na taką inicjatywę. W 1985 roku wyjechałem służbowo w ramach międzynarodowego projektu, w którym uczestniczył Wydział Fizyki UW, do Niemiec, do pracy w laboratorium fizyki i ośrodku badawczym DESY w Hamburgu. To było bardzo interesujące miejsce, zajmowałem się tam niezwykle ciekawymi zagadnieniami. Jednak już wówczas miałem przekonanie, że zamiast pracy naukowca, wybiorę tę, na własny rachunek. Po powrocie do Polski trochę przypadkowo trafiłem do firmy współpracującej z Roto. To wtedy był mój pierwszy kontakt z VBH w Polsce.

Zapewne pracuje Pan najdłużej spośród wszystkich obecnie zatrudnionych w VBH, więc zna Pan doskonale początki działalności firmy. Czy może je Pan przypomnieć?

Firma VBH praktycznie rozpoczęła działalność latem 1992 r. jako dział firmy Jurimex. Natomiast w roku 1993 została w sądzie zarejestrowana spółka VBH-Jurimex. Przyjmujemy więc tę ostatnią datę za oficjalny początek działalności VBH. Rozwój był bardzo dynamiczny i już w 1994 r. mieliśmy kilka oddziałów w Polsce. Ponadto w 1993 r. została zarejestrowana w Tarnowskich Górach druga firma, VBH Polska Południowa, która obsługiwała klientów z południowej części kraju. W latach 1994-1995 udało nam się dotrzeć z ofertą do nabywców z całego kraju. 

Początki działalności były spartańskie. Przypominam sobie pierwsze lata, na przykład klientów, którzy czekając na swoją kolejkę usypiali na sofie w sekretariacie. Przyjeżdżali do nas zwykle z odległych regionów kraju i zasypiali ze zmęczenia podróżą. Proszę sobie wyobrazić, że nasz pierwszy serwer miał 40 megabajtów pojemności i obsługiwał cztery stanowiska pracy. Natomiast magazyn znajdował się wtedy na pierwszym piętrze, a okucia woziliśmy do góry windą towarowo-budowlaną, której używa się do tynkowania budynków. Trudno też uwierzyć, że ciężarówkę z dostawą sześć i pół tony rozładowywaliśmy całe popołudnie. 

Obecnie jest to nie do pomyślenia. Ale warto też sobie przypomnieć, jakie były warunki polityczno-ekonomiczne w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Pojawiła się wówczas duża potrzeba wymiany okien, ale brakowało ich na rynku. Dlatego nasz kraj w tym czasie był znakomitym miejscem do rozwoju i inwestycji. Popyt na materiały budowlane był ogromny i niemal każdy produkt znajdował swojego klienta. Firma VBH rosła na fali tych potrzeb.

Czym się różni rynek stolarki budowlanej 25 lat temu od tego obecnie? Jak te zmiany wpływały na VBH?

To są zupełnie inne rynki, różnią się w każdej dziedzinie. Wystarczy powiedzieć, że 25 lat temu w Polsce był jeden moloch państwowy, który nazywał się Stolbud. W kilkunastu fabrykach Stolbudu na terenie całego kraju wytwarzanych było około 90% wszystkich okien w Polsce. To były przeważnie okna drewniane, skręcane. Jeśli ktoś pamięta wiosenne porządki i próbę rozkręcania tych okien, to wie, o czym mówię. Gdy pojawiły się pierwsze okna plastikowe, to traktowano je jak produkt luksusowy. 

W okresie transformacji zakłady państwowe przeżywały ogromne trudności. Wtedy zaczęły pojawiać się prywatne firmy produkujące okna. Nastąpił wówczas gwałtowny rozwój branży stolarki, który nie ma odpowiednika w całej Europie. Przedsiębiorstwa startowały od skromnej, „garażowej” produkcji, a rozwinęły się do poziomu liderów w skali europejskiej. Obecnie mamy w Polsce wielu producentów, którzy dostarczają stolarkę na wszystkie rynki świata. Nie chce się aż uwierzyć, że taki postęp dokonał się w ciągu zaledwie dwudziestu paru lat! 

Jeśli chodzi o firmę VBH, to na początku uczyliśmy się wszelkich aspektów prowadzenia działalności w branży stolarki razem z naszymi klientami. Mam przed oczami obraz, gdy pracownicy VBH siedzieli z klientami czytając niemieckie katalogi, bo polskich jeszcze nie było. Wspólnie próbowali w nich znaleźć odpowiednie produkty do budowy okna. Patrząc wstecz, to naszym największym sukcesem było to, że udało nam się dotrzymać kroku naszym klientom, którzy z taką dynamiką i sukcesem rozwijali swoje firmy. Uczyliśmy się obsługiwać polski rynek, ale również zdecydowaliśmy się w odpowiednim momencie na budowę sieci hurtowni. W ciągu kilku lat nasze produkty i usługi były dostępne praktycznie w każdym zakątku Polski. Ta szybka reakcja na potrzeby rynku stała się jednym z fundamentów naszego sukcesu. Wykorzystaliśmy szansę, jaka się pojawiła.

Miał Pan również okazję bardzo dobrze poznać rynek stolarki budowlanej w Niemczech, a także funkcjonowanie VBH na zachodzie Europy. Jakie widzi Pan różnice w obu przypadkach, porównując je do Polski?

Trzeba zacząć od tego, że polski rynek stolarki budowlanej powstawał pod wpływem niemieckiego. Konstrukcja okna tak zwanego „europejskiego” przyszła do nas za pośrednictwem niemieckich firm, takich jak Roto, Siegenia itd. W związku z tym polski rynek stolarki budowlanej jest bardzo podobny pod względem produktowym do niemieckiego. Inaczej jest, gdy porównamy oba kraje pod kątem struktury przedsiębiorstw. W Niemczech przez ostatnie kilkadziesiąt lat niewiele się zmieniło. Tam nadal przeważają średniej wielkości rodzinne zakłady produkcyjne. Widać, że pojawia się tendencja koncentracji produkcji, ale polega ona na konsolidacji średnich firm. W efekcie przedsiębiorca niemiecki produkuje w kilku miejscach, które bardzo często są rozsiane po całych Niemczech. Natomiast w Polsce fabryki powstawały od zera, a gdy firmy budowały nowe hale, kolejne linie produkcyjne, to powstawały one w najbliższej okolicy od siedziby. 

Druga różnica między oboma krajami polega na tym, że w Polsce wiele firm produkcyjnych obsługuje bezpośrednio dystrybucję. Natomiast w Niemczech nadal przeważa tradycyjna struktura, gdzie producent wytwarza, a dystrybucją zajmują się wyspecjalizowane firmy handlowe.

Dobra kadra stanowi często klucz do sukcesu firmy. Jak udało się Panu zbudować zgrany zespół?

Miałem jasno sprecyzowany obraz firmy i kierunek rozwoju. Udawało mi się wokół siebie skupić właściwych ludzi, którzy widzieli w pracy w VBH swoją przyszłość i szansę. Równie ważne było to, że osoby zatrudnione miały możliwość awansu i rozwoju w tej dziedzinie, która jest im najbliższa, najbardziej odpowiednia. Mam zasadę w polityce kadrowej, że szukam dla pracownika miejsca, do którego pasuje, gdzie czuje się dobrze. Takie podejście przynosi korzyści firmie.

Jaki jest według Pana przepis na budowanie i utrzymywanie pozytywnych relacji z partnerami handlowymi?

Zawsze jest tak, że relacje układają się tylko wtedy pozytywnie, jeśli każda ze stron uzyska coś dobrego dla siebie. Tak jest w życiu prywatnym, tak jest również w biznesie. Nasi dostawcy będą nas wspierać, jeśli odniosą z tego korzyści. Oznacza to, że powinniśmy być dla nich istotnym ogniwem łańcucha pomiędzy producentem i odbiorcą. Dlatego musimy cały czas dbać o tę relację, co oznacza wysoki poziom usług w zakresie dostaw, magazynowania, pomocy technicznej czy różnego rodzaju serwisu dodatkowego. Powinniśmy być potrzebni i klientom, i dostawcom.

Jak Pan widzi rozwój VBH Polska w najbliższych pięciu latach?

Uważam, że czasy względnie prostego handlu, polegającego na magazynowaniu i dobrej logistyce, powoli się kończą. Przyszłość należy do połączenia tych elementów z coraz wyższym poziomem serwisu. Zmieniają się wymagania odbiorców końcowych, zmianom ulega również nasza branża. W przypadku stolarki z PCW transformacja polega na tym, że produkcja skupia się w bardzo dużych fabrykach. Obecnie widać, że coraz większe znaczenie ma dostarczanie przez VBH produktów do wykańczania, montażu, renowacji oraz wszelkich nietypowych rozwiązań. W tę stronę zamierzamy rozwijać działalność. Temu celowi służy rozbudowa doradztwa technicznego i wprowadzenie własnej marki greenteQ. 

Kolejna sprawa dotyczy zmian w sposobie zakupu i rosnące znaczenie handlu elektronicznego. To kolejny kierunek rozwoju, który wyznaczyliśmy sobie w VBH na następne lata. Uruchomienie odrębnego działu sprzedaży internetowej Simteq to efekty tych przemyśleń. Bierzemy pod uwagę fakt, że w ogóle może się zmienić nasz odbiorca. Do tej pory koncentrowaliśmy się na relacji: przemysł – VBH – producent stolarki. Obecnie rośnie nam dynamicznie grupa klientów, którymi są firmy montujące stolarkę. Wielu mniejszych producentów przekształca zakłady produkcyjne w firmy montażowe. Dotyczy to zwłaszcza segmentu okien i drzwi z PCW. Stolarka drewniana staje się luksusem, rośnie też udział stolarki drewniano-aluminiowej wraz ze wzrostem zamożności klientów. Natomiast wielka, przemysłowa produkcja z PCW i aluminium będzie wymagała innego podejścia i nowej polityki. Jesteśmy tego świadomi i przygotowujemy się do tych zmian.

Co budzi Pana największą satysfakcję po 25 latach pracy? A także, jakiej porady udzieliłby Pan młodym pracownikom w ich drodze zawodowej?

Wielką radością jest dla mnie patrzeć, jak w przeciągu tych lat rozwinęła się branża, jak rozwinęła się firma VBH. Uważam, że nie zmarnowaliśmy swojej szansy. Jesteśmy obecnie stabilną firmą, o ustalonej pozycji na rynku, przedsiębiorstwem, które będzie dalej działać w branży i towarzyszyć swoim klientom w ich rozwoju. Cieszę się z widoku każdej nowej, młodej twarzy, którą widzę w firmie, z dynamicznych i otwartych na nowe zadania ludzi. To oni, bez obciążeń sukcesów i porażek, są naszą przyszłością. Jeśli chodzi o radę dla młodych pracowników, to życzę im dużych ambicji i wytrwałości, bo prawdziwy sukces jest budowany na mocnym fundamencie. To także owoc wieloletniej pracy. Moja rada wynika z dwóch przesłanek: po pierwsze wiem, że młodość jest niecierpliwa, po drugie przełamywanie przyzwyczajeń i wprowadzanie nowych rozwiązań, zwłaszcza w firmie, która ma na koncie sukcesy, wymaga wytrwałości i uporu. Teraz czekamy na Wasze sukcesy!

Bardzo dużo Pan pracuje, czy zostaje Panu odrobina wolnej chwili dla siebie i rodziny?

O to trzeba by było zapytać rodzinę. Moja praca na tyle mnie pochłania i sprawia mi przyjemność, że zatarła się już różnica między tym, co robię dla firmy, a tym, co dla siebie. Nie ukrywam, że wiele lat temu, kiedy dzieci były małe, a żona miała dyżury w szpitalu, to zdarzało mi się zapomnieć odebrać dzieci z przedszkola czy ze szkoły. Teraz jednak staram się wydzielić czas dla rodziny, na zajęcia kolekcjonerskie czy sport, na przykład narciarstwo. Wiele osób wymienia różne hobby, jak na przykład podróże, ale w moim przypadku jest to praca. Dla tego jestem najbardziej szczęśliwy, kiedy spędzam czas w domu, z rodziną.

Zapewne ma Pan dużo powodów do osobistej satysfakcji w pracy, ale co wymieniłby Pan jako największe osiągnięcie w życiu prywatnym?

Moim największym sukcesem jest to, że mając tyle obowiązków i pracy, udało mi się nie stracić rodziny. Mam stabilne, udane małżeństwo, a także dzieci, na których drogę życiową patrzę z zadowoleniem. One mają teraz już własne rodziny, które powoli zaczynają się powiększać, co również daje mi dużo radości.

Rozmowa ukazała się na łamach VBHinfo
#greenteQ, #okucia_budowlane, #montaz_stolarki

Zainteresowany? Poproś o ofertę!



Napędy do drzwi podnoszono-przesuwnych. Wygodne otwieranie drzwi tarasowych

Napędy do drzwi podnoszono-przesuwnych. Wygodne otwieranie drzwi tarasowych

Elegancki design oraz jednolita forma sprawiają, że...

Drzwi przesuwne SMART-SLIDE – efektywna i bezproblemowa produkcja

Drzwi przesuwne SMART-SLIDE – efektywna i bezproblemowa produkcja

Drzwi przesuwne smart-slide zostały zaprojektowane tak,...

Wschodni Klaster Budowlany zmienił się w Polski Klaster Budowlany

Wschodni Klaster Budowlany zmienił się w Polski Klaster Budowlany

Polski Klaster Budowlany, a do niedawna Wschodni Klaster...

Aluminiowe drzwi wejściowe ALU SMART

Aluminiowe drzwi wejściowe ALU SMART

Każdy, kto szuka wysokiej jakości, doceni aluminiowe...

GEALAN zorganizował galę dla laureatów konkursu INNOVATOR 2018

GEALAN zorganizował galę dla laureatów konkursu INNOVATOR 2018

Polski oddział GEALAN od kilku lat organizuje konkurs...



» Więcej na subportalu dostawcy, akcesoria